piasek… czyli mały offroad…

W piękny zimowy dzionek pojechaliśmy całą rodzinką na przeprawę wokoło pięknego zalewu w Kobylej Górze. Plan był taki – ja z Natanem na quada – tak, tak tego samego co to się na nim nie mieszczę :P a Marysia miała robić zdjęcia. Wyprawa miała obejmować przynajmniej godzinny przejazd, licząc przeszkody po drodze, góra dwie godziny. Niestety zajęło nam to 15 min. Całe szczęście zalew posiada kawałek fajnej piaszczystej plaży, po której Natan już sam kręcił bączki. Marysia się nie załapała bo nie chciała oddać mi aparatu :P

2

1

jedź Natan, jedź dalej sam, jak by co to mnie tu nie ma….

5

6

7

8

nie chcą mi dać quadem pojeździć…

9

102

112

pit stop…

122

132

i żeby nie było…

142

152

Wiola i Jürgen… tuż przed

W ubiegłym tygodniu mieliśmy wielką przyjemność wykonać sesję ciążowo – rodzinną. Wiola i Jürgen zaprosili nas do siebie tuż przed terminem porodu. Było wesoło, momentami ciężko – bieganie z miejsca na miejsca, przebieranie się – w 9 miesiącu ciąży, przez ponad 2h wymaga dużej siły. Wiola była bardzo dzielna :] Przez całą sesję towarzystwa dotrzymywały nam dwa koty :] rudy – Watson i niebieska – Luna. Watson był odważny na pierwszym spotkaniu, ale jak tylko usłyszał trzask lustra aparatu – uciekał. Musieliśmy go łapać z daleka. Natomiast Luna, strachliwa z natury, w miarę upływu czasu była odważniejsza, przez co spokojnie robiliśmy jej zdjęcia. Wiem, że te zdjęcia są bardzo ważne dla Wioli i Jürgena i mam nadzieję, że będą Wam się podobały tak samo jak nam :]

011

021

031

042

051

071

061

081

101

111

091

121

131

141

151

161

171

18

19

Karola i Łukasz… narzeczeńsko

Zupełnie parę dni temu zrobiliśmy sesję narzeczeńską dla Karoliny i Łukasza. Na rozmowie parę tygodni przed zdjęciami, zachęcili nas do tego, aby sesję zrobić u nich w domu. Wiecie 100-u letni dom, stare meble (jak się okazało niekoniecznie takie stare, rewelacyjnie postatrzone przez Karolinę) – zupełnie nasze klimaty. Oczywiście zgodziliśmy się, bo to był wyśmienity pomysł. Na miejscu okazało się, że jest jeszcze jeden mały osobnik, który nie opuszczał nas ani na chwilę. Niestety nie pamiętam już imienia (skleroza niestety), ale mam nadzieję że sami zainteresowani nie omieszkają podpowiedzieć w komentarzu. Oczywiście zdjęcia są jeszcze gorące a Karola i Łukasz ich nie widzieli :]

01

02

03

05

04

08

06

16

07

09

10

11

12

13

14

Zapomnieliśmy, że na zdjęcia załapał się też szczekająco, gwiżdząco, gulgoczący Czesio… ten ptaszek na prawdę wdaje niesamowite dźwięki

17

kwiatki…

Jakiś czas temu robiliśmy dwie sesje dla Agnieszki i Tomka piękne i pomysłowe dekoracje ślubne. Lubimy bardzo i polecamy równie bardzo. Jeśli organizujecie ślub, przyjęcie lub chcielibyście po prostu piękne dekoracje z kwiatów – Dream Flower. Dodam od siebie, że jak tylko będę brał ślub to na pewno skorzystam :P hehe

00

011

021

03

04

05

06

07

08

09

10

Fotografia Ślubna | Iwona i Robert…

Wstawiam dziś zdjęcia ze ślubu Iwony i Roberta, który był w październiku 2008r. Naturalna i bardzo sympatyczna para.

01_resize

02_resize

03_resize

05_resize

06_resize

07_resize

08_resize

09_resize

10_resize

11_resize

12_resize

13_resize

14_resize

15_resize

16_resize

18_resize

19_resize

20_resize

21_resize

22_resize

23_resize

24_resize

25_resize

26_resize

27_resize

błoto… czyli mały offroad…

Dziś będzie o Quadach :] Zapewne pamiętacie, że Natan na swoje ostatnie urodziny dostał Małego 4-kołowca – pojemnośc 110ccm, mocy całe 8 koni, prędkość do 60km/h. Nieopodal naszego nowo-budującego domu była łączka na której po 2h pracy spychacza, powstał fajny tor, na którym jest hopka, mostek, dużo zakrętów, generalnie dużo zabawy dla 6 latka na quadzie :]. Dodatkowo emocji Natanowi dodawał Tadziu na podobnym quadzie. Chłopaki nabijali kilometrów na torze, który to sprawdził się idealnie. Generalnie zmierzam do tego, że quad mimo, że mały sprawia wiele radości także i mi :D

Zaczęło się od kilku przejazdów po torze, potem kilku-kilometrowe przejazdy po lesie. Dołączył do mnie tato Tadzia, a mój dobry przyjaciel Trophyc alias Zbyszek na równie małym jak mój quadzie. Zaczęliśmy się umawiać bez dzieci :P na przełaje po lesie – możecie sobie wyobrazić jak wygląda prawie 2-u metrowy chłop na quadzie dla dziecka… hehe. Cóż -śmieszny wygląd nie był dla mnie straszny i nie przejmując się twardo jeździliśmy po lasach. Przy okazji chciałem nadmienić, że ten skądinąd chiński (czyt. tandetny) quad, zupełnie się nie daje, wszystko działa, jeździ i pracuje jak należy, mimo że dopuszczalna masa całkowita 60kg znacznie jest przekraczana, a mojej jazdy na nim nie można nazwać spokojną :] chwała mu za to… jak by ktoś pytał to polecam nie tylko dla dzieciaka :D

Nadeszła zima, nadciągnęły śniegi – dopiero zaczęła się zabawa :] te efektowne poślizgi, jazda bokiem, przeprawy przez wysokie śniegi.  Dziś rano kiedy z Trophycem przedzieraliśmy się przez bardzo nieprzejezdną drogę, kiedy przeprawialiśmy się przez rzekę (była płytka), to dorosłem do tego aby w końcu kupić quada dla siebie w odpowiednich rozmiarach, z wystarczającą pojemnością i mocą, z napędem 4×4 – wiecie taki mały-duży offroad. Myślę, że za kilka miesięcy będę mógł pokazać Wam już mojego własnego quada. Tym czasem zobaczcie jeszcze kilka zdjęć Natana i mnie na malutkiej stodziesiątce.

02_nowe

01_nowe

stara szafa…

Żeby nie było ja też chciałam się podzielić z Wami moim nowym starym znaleziskiem. W starej szafie… zawinięte w starą gazetę… znalazłam stare sztućce!!! Ciężko dokładnie określić ich wiek, ale na pewno są przedwojenne i przepięknie zaśniedziałe. Pochodzą prawdopodobnie ze Lwowa a ich zdobienie, kształt :] zakochałam się.

02blog

03blog