Dziś historia Magdy i Krzyśka.










to nasza znajoma para, którym robiliśmy zdjęcia 2 lata temu…


i kilka plenerowych :]




Dziś historia Magdy i Krzyśka.










to nasza znajoma para, którym robiliśmy zdjęcia 2 lata temu…


i kilka plenerowych :]




Dziś przedstawiam Wam piękną Anie :]
Spędziliśmy bardzo owocnie prawie cały dzień, świeciło słonko, padał deszcz, była szybka wiosenna burza, konie, truskawki, i pan ochroniarz – do tego nasza modelka, czego chcieć więcej. Poniżej esencja z tego dnia, zdjęć jest znacznie więcej, ale te w zupełności wystarczą abyście mogli zobaczyć jak fajnie było nam razem.


















W niedzielę byliśmy we Wrocławiu na Moto Bazarze. Generalnie bardziej aby pooglądać, pogadać ze znajomymi, których nie za często niestety widujemy :D Pozdrawiamy Scanie i Artura. Pooglądaliśmy, pogadaliśmy i mieliśmy wracać do domu kiedy…. wpadliśmy na pomysł aby pojechać jeszcze na Wyścigi konne na Partynice pooglądać koniki :] Nigdy tam nie byliśmy wcześniej i tak na prawdę to znaliśmy takie miejsca tylko z filmów, wrażenia bardzo przyjemne i na pewno jeszcze tam wrócimy. Zresztą oglądajcie :]











Trzy klatki z wczorajszego wypadu :] było zimno, mokro i bardzo deszczowo. Na zdjęciach Mała a pstrykała Marysia.



Nie ma to jak ciąża w rodzinie…. mając słabość do brzuszków nie mogłam odpuścić takiej okazji i Ala chcąc nie chcąc musiała mi pozować… :] Była bardzo dzielna choć zmęczona i zaskakująco szybko jej się spać chciało.
Piękna Alicja… słodki brzuszek… czego chcieć więcej….










Ponownie mieliśmy okazję fotografować niesamowicie piękne kompozycje kwiatowe wykonane przez Agnieszkę Prokop, której więcej prac możecie znaleźć na stronie www.dreamflower.pl. Zdjęcia nie oddają tego co my zobaczyliśmy na żywo, więc nie będę już pisać, a Wy postarajcie sobie wyobrazić jak one pięknie pachniały.








Odkąd tylko pojawił się we Wrocławiu, zaplanowaliśmy, że wybierzemy się tam na zabawę , szaleństwa i zdjęcia. Późnym popołudniem cała nasza trójka zapakowała się w naszego amerykańca haha i podjechaliśmy do lunaparku, który jak pewnie większość Wrocławian zauważyła, jest obok mostu Grunwaldzkiego. Prawdziwa uczta kolorów zaczęła się jak już zaszło słonko, które świeciło całe popołudnie, wtedy lunapark rozświecił się tysiącem światełek. Właśnie na to liczyliśmy… i na zdjęcia :]
Oczywiście staraliśmy się korzystać ze wszelkich dobrodziejstw takiego miejsca :] Natan skakał na gumach, był straszny dom, była namiastka rollercoastera, strzelaliśmy z wiatrówki, rzucaliśmy do celu i robiliśmy zdjęcia. Na deser zostawiliśmy sobie wielkie koło, które na prawdę robi ogromne wrażenie, zwłaszcza jak już się jest na jego szczycie. Odpuściliśmy tylko te najszybciej kręcące się giganty, ale nie robienie zdjęć :P
Ale koniec blabla-nia :] zobaczcie to, co my przeżyliśmy…


Oczywiście Natan, po tatusiu ma wielki talent do robienia zdjęć :]




takie miny nasz syn strzelał, kiedy coś chciał :]













już na końcu naszej wycieczki, późną nocą biegaliśmy jak szaleni z latarką malując światłem po matrycy :] ludzie, którzy obok przechodzili spoglądali w naszą stronę z dziwnym wyrazem twarzy…
